Profesor Jon Kabat-Zinn (2005) pisze, że uważność to „intencjonalne skupianie uwagi na doświadczeniu z chwili na chwilę bez bycia odciąganym przez osądy i z góry ustalone idee i oczekiwania”. Po prostu jestem i patrzę, co z chwili na chwili się otwiera. W tej bieżącej chwili jest zupełnie nowa jakość.

Uważność wspiera też akceptację i nieocenianie, co jest podstawą terapii (Rogers, 1951). Nie chodzi o to, że jest nam wszystko jedno, że nie mamy ocen, ale że mniej reaktywnie wchodzimy w te oceny, zauważamy je, potrafimy też być z tym, co się pojawia (niezależnie od tego, czy nazwiemy to przyjemnym czy też nie, niezależnie od naszej oceny). Zauważamy też tym samym, gdzie pojawia się pewien rodzaj sztywności czy też chaosu. Daniel Siegel (1999) mówi tu o „oknach tolerancji”, czyli zakres oznacza zakres emocji, z jakimi jesteśmy w stanie być. Każdy ma inne tematy graniczne i warto to zauważyć.

Kolejna umiejętność to pozostawanie z tym, co trudne, bez unikania ani też zatapiania się w trudne treści, uczymy się zatem regulacji emocji. Empatia pozwala na wczuć się w siebie samych i osobę pacjenta. Jak pisze Daniel Goleman (2007), samoświadomość jest miejscem, od którego zaczynamy rozwój inteligencji emocjonalnej i społecznej. Musimy zadbać o siebie, bo inaczej nie przekroczymy siebie samych i nie zrozumiemy wewnętrznego świata drugiej osoby. Uważność też ogólnie wzmacnia metapoznawcze procesy. Współczucie zaś nadaje odpowiedni (życzliwy) ton całemu doświadczeniu oraz pozwala powracać do intencją, która kierujemy się w pracy i życiu. Intencja ta zaś uruchamia motywację, a motywacje prowadzi stopniowo do zmiany behawioralnej.

Na podstawie artykułów Julii E. Wahl. Wszelkie prawa zastrzeżone.